Morał? Kiedy weterynarz mówi ci że psu trzeba wyczyścić zęby to kuźwa grzecznie zapisujesz go na zabieg, czekanie nigdy nie przynosi nic dobrego.
Dzisiaj jest trzeci dzień po zabiegu, dziury po zębach już się zagoiły - jak na psie ;) Odie nie ma żadnego problemu z gryzieniem karmy ani z braniem do pysia o wiele za dużych dla niego zabawek. Tylko patykami na razie nie pozwalam mu się bawić, tak na wszelki wypadek. Dzisiaj pierwszy raz próbowałam mu umyć zęby. Nie był zadowolony i niestety nie wyglądało to tak jak na instruktażowych filmikach. Mamy konflikt tragiczny ani ja ani pies nie zamierzamy ustąpić. Nie chcę mu tego robić na siłę ale nie mogę odpuścić. Szkoda byłoby zmarnować takie fajne efekty ale kiedy on się tak wyrywa i pluje pastą nie mam szans wszędzie dotrzeć ze szczoteczką :( Mam nadzieję że niedługo się przyzwyczai i nie będzie to już dla nas takie nie przyjemne.
Za "karę" jeszcze wieczorem zrobię drugie podejście do mycia psiej paszczy, może pójdzie lepiej. On generalnie nie ma problemu z grzebaniem mu w paszczy samą ręką ale na widok szczoteczki zaciska szczękę a kiedy szczoteczka już znajdzie się w paszczy zaczyna się gryzienie i trzepanie łbem na wszystkie strony :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz